Przejdź do zawartości

Strona:PL A Dumas Córka rejenta.djvu/59

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została przepisana.

tém znowu dawniejsze zajęli miejsce, by nowe poczynić spostrzeżenia.
Biedna mysz ziewała, że aż ją, szczęki bolały.
— Wie wasza królewska mość, że książę Ludwik wcale niema miny odurzonego.
— Wygląda jak gdyby wcale nie był pił.
— A owe butelki co tam stoją, czyliż to co zawierały samo się ulotniło?
— Masz słuszność. Ale jakżeż poważny ten mniemany szlachcic.
— Cierpliwości! Poczyna się już ruszać, coś mówi... słuchajmy!
W téj chwili młody książę się podniósł i odepchnął butelkie, którą mu mysz podawała.
— Chciałem tylko zobaczyć, co to jest orgia, wymówił poważnie. Widziałem i odchodzę bynajmniéj niezadowolony. Mędrzec powiedział Ebrietas omne vitium delegit.
— Cóż to on tam nuci u licha? zapytał książe.
— Źle, aj źle! poszepnął Dubois.
— Jakto, mój panie! zawołała w tejże