— To Julia! zawołał Dubois, o nieszczęsna!
— A otóż i wszystko w najlepszym porządku: moja metressa i twoja!.... słowo honoru, dałbym nie wiedzieć co, gdybym się mógł naśmiać do woli.
— Poczekaj wasza królewska mość, chwilkę cierpliwości!
— Ale czyś ty oszalał? cóż u licha chcesz robić?.... Dubois, rozkazuję ci pozostać. Chcę zobaczyć jak się to wszystko skończy.
— Posłusznym waszéj królewskiéj mości, ale zrobię jedno wyznanie....
— Jakież?
— Że już nie wierzę w cnotę niewieścią.
— Dubois! zawołał rejent, rzucając się na kanapę, gdy i opat toż samo zrobił, jesteś wyborny, na moje słowo. Umieram ze śmiechu.
— Śmiejmy się, jaśnie oświecony panie, ale ostrożnie; masz wasza królewska mość słuszność: potrzeba się końcowi tego wszystkiego przypatrzyć.
I obydwaj serdecznie się naśmiali, a po-
Strona:PL A Dumas Córka rejenta.djvu/58
Wygląd
Ta strona została przepisana.