Przejdź do zawartości

Strona:PL A Dumas Córka rejenta.djvu/574

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została przepisana.

wiek indziéj przeniesiono, pewnoby podpadł chorobie, jaką obecnie udawał.
O godzinie oznaczonéj przybył major placu wraz z jednym z dozorców po Gastona; przeszli z nim przez parę dziedzińców i zaprowadzili go do wieży skarbca. Wiadomo, że każda z wież miała swoje oddzielne nazwisko.
W pokoju pod numerem 1ymznajdował się więzień, do którego wpuszczono Gastona. Spał on właśnie, leżąc całkiem ubrany na swojém łóżku, tyłem obrócony do światła. Resztki z jego objadu stały jeszcze opodal na stole z spróchniałego drzewa; odzienie jego, podarte w niektórych miejscach, oznaczało człowieka z pospólstwa.
— Oho! pomyślał Gaston, czyliż myślą, że ja tak dalece kocham Bretaniją, że pierwszego lepszego urwisa zrobię Piladesem moim? O, pomylili się! ten tutaj jest aż za nadto obdarty i zdaje się, że za wiele jada. Lecz, że w więzieniu nie można być wybrednym, pogadajmy z nim trochę. Opowiem potém wszystko pannie de