Noc zapadła, dał znak zwyczajny, i kawaler Dumesnil stanął na swojém miejscu. Gaston mu opowiadał zdarzenie swoje, żądając, by jako doświadczeńszy w obrotach bastyljowych, nauczył go, co ma sądzić o radzie danéj mu przez tego tajemniczego korrespondenta.
— Daję słowo, odpowiedział Dumesnil, że nie wiem do czego ta rada doprowadzić pana może, ale zastosuj się do niéj, boć nigdy zaszkodzić ci nie może: dadzą ci mniéj do jadła, to jest najwyższe złe, które ztąd wyniknąć może.
— Ale, gdy spostrzegą, że choroba moja jest tylko udaną...
— O! co tego, to się wcale nie lękaj: chirurg w bastylji jest tak ograniczonym w medycynie, że się nie pozna na chorobie twojéj i zapisze ci to tylko, czego sam zażądasz. Skutkiem tego pozwolą ci może przechadzać się po ogrodzie, co bardzo wielką jest rozrywką.
Gaston nie przestał jeszcze na tém, i prosił o radę panny de Launay, która, czyli to przez loikę, czyli sympatją, tego samego
Strona:PL A Dumas Córka rejenta.djvu/569
Wygląd
Ta strona została przepisana.