Amfitryon téj uczty pił, rozprawiał, a kobieta siedząca obok niego, to się krzywiła to ziewała.
— A co? mówił rejent, usiłując rozpoznać kobietę, siedzącą naprzeciw niego, zdaje mi się, że znam tę twarzyczkę.
I lornetował ją z większą jeszcze uwagą. Dubois śmiał się w duchu.
— Co u licha! mówił znowu rejent, kobieta ciemnego włosa i oczu niebieskich.
— Ciemnego włosa i oczu niebieskich. Cóż daléj jaśnie oświecony panie?
— Kibić zachwycająca, rączka śliczna...
— Cóż daléj?
— Pyszczek różowy...
— Daléj!
— Tam do diabła! nie mylę się: to mysz!
— No i cóż!
— Jak to hultaju, musi aleś właśnie mysz wybrać?
— Dziewczyna tak zachwycająca, nimfa opery. Zdawało mi się, że ta będzie najstosowniejsza.
— To więc owa niespodzianka, którą mi obiecywałeś, mówiąc że mu usłu-
Strona:PL A Dumas Córka rejenta.djvu/56
Wygląd
Ta strona została przepisana.