stukania. Więc korzystał z téj chwili wytchnienia i pobiegł do okna.
To nie było rzeczą tak łatwą dosięgnąć krat z wewnątrz, ile że mur miał do sześciu stóp grubości; ale Gaston przysunął stół do okna, uchwycił się jedną ręką kraty a drugą po sznurek sięgnął; za co sznureczek zdawał się być bardzo wdzięcznym, bo począł się zwolna poruszać.
Gaston odwiązał paczkę, lecz była tak dużą, że się ledwie pomiędzy kratą przecisnęła.
Zawierała słojek konfitur i książkę.
Dostrzegł, że na papierze, pokrywającym słojek, było cóś napisane, ale dla ciemności w pokoju przeczytać nie mógł.
Tymczasem sznurek poruszał się ciągle, co zapewne miało znaczyć, że na odpowiedź czeka.
Gaston przypomniał sobie daną mu przez sąsiada od dzwonka naukę, wziął więc miotłę, stojącą w kącie, która służyła do omiatania pajęczyny, i uderzył nią trzy razy w sufit.
Strona:PL A Dumas Córka rejenta.djvu/543
Wygląd
Ta strona została przepisana.