Przejdź do zawartości

Strona:PL A Dumas Córka rejenta.djvu/539

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została przepisana.

Widoczną było rzeczą, że to dzwonienie i stukanie w podłogę, były dawane mu znaki przez sąsiednich więźniów.
Ażeby się mógł lepiéj po pokoju rozpatrzeć, Gaston odemknął firanki, zasłaniające promienie księżyca, będącego właśnie w całym blasku. Wtém dostrzegł coś przywiązanego do sznurka, który się po-za kratą jego okna wiewał.
— Dobrze, otóż będę miał zajęcie. Ale każdy z kolei, bo potrzeba porządku, zwłaszcza téż w więzieniu. Zobaczymy nasamprzód czego dzwonek chce odemnie, bo on powinien mieć pierwszeństwo.
I Gaston przystąpił do kominka, wyciągnął rękę i schwycił sznur jakiś. Na drugim końcu tegoż był przywiązany dzwonek. Gaston szarpnął za koniec wiszący, ale dzwonek się nie odezwał.
— Dobrze, ozwał się głos z rury komina, jakby z tuby, dobrze, więc jesteś?
— Jestem odpowiedział Gaston. Czegóż chcesz odemnie?
— Tam do licha! czego chcę? pogawędzić trochę.