Przejdź do zawartości

Strona:PL A Dumas Córka rejenta.djvu/538

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została przepisana.

I czyli to była ufność młodzieńcza, czy moc charakteru, albo téż, co więcéj znaczy, potrzeba natury, Gaston po niedługim czasie już w głębokim był śnie.
Trudnoby mu było powiedziéć, jak długo spał, gdy go nagle brzęk małego obudził dzwonka. Dzwonek ten, zdawało się, że jest w pokoju jego, a jednakżeż dojrzéć go nie mógł, chociaż wzrok silił, o ile to było podobna: bo i wśród dnia ciemność zalegała mieszkanie Gastona, a cóż dopiero w nocy!
Dzwonek dzwonił bezprzestannie, zwolna i łagodnie, jakby ostrożną i lękliwą poruszany ręką, która nie chce, ażeby go daleko słyszano. Nadstawiając ucha na wszystkie strony, Gaston doszedł, że ten odgłos wychodzi z komina. Powstał i pobiegł skąd go dźwięk ten dolatywał, i nie zawiódł się: dzwonek istotnie brzęczał w kominie.
Zajęły sprawdzeniem swojego domysłu, posłyszał stuk w podłogę, na któréj stał. Stukano czemś tępem, w pewnych niby wymierzonych przestankach.