— To ostrzeżenie bardzo jest użyteczném, wyrzekł, bo zdaje mi się, że nie długo będę korzystał z przyjemności, jaką dziś miałem. W każdym zaś razie odłączę osobę pańską od smutnych wypadków, jakie mnie spotkać mogą.
— Pan zapewne masz u dworu protektora jakiego?
— Żadnego nie mam.
— Może jaki wielowładny dobroczyńca czuwa nad panem?
— Nie znam żadnego.
— A, to potrzeba liczyć na traf pomyślny.
— Traf dla mnie nigdy pomyślnym nie był.
— Otóż może mu się właśnie uprzykrzyło być panu przeciwnym.
— A potém jestem Bretonem, a w Bretanii tylko w jednego wierzymy Boga.
— I ja o Bogu myślałem, mówiąc panu o szczęśliwym trafie.
Gaston napisał podanie swoje i oddalił się wielce zadowolony z gubernatora, z charakteru jego i sposobu postępowania.
Strona:PL A Dumas Córka rejenta.djvu/536
Wygląd
Ta strona została przepisana.