Przejdź do zawartości

Strona:PL A Dumas Córka rejenta.djvu/529

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została przepisana.

— Dobrze, jeżeli zechcesz zemną wypić za zdrowie króla.
— Jak najchętniéj, skoro pan następnie wypijesz ze mną, za zdrowie rejenta.
— Nie mam już pragnienia, panie gubernatorze.
— Bardzo wierzę, boś pan dopiero taki kielich doskonałego szambertyna z piwnicy jego królewskiéj mości wypił.
— Jego królewskiéj mości? to wino jest z piwnicy rejenta?
— Zaszczycił mnie niém wczoraj, wiedząc że będę miał szczęście objadować dzisiaj z księciem panem.
— W takim razie, ten szambertyn jest zatrutym! zawołał Brigand wylewając resztę z kieliszka swojego na podłogę. Venenum tureus. Podaj mi pan swroję butelkę z winem, panie de Launay.
— Zanieś panu opatowi to wino.
— Oho! ozwał się Malezieux, opat wylewa swoję, nie sądziłem że takim jest fanatykiem dobréj sprawy.
— Pochwalimy cię, opacie, skoro to wino nie zgadza się z zasadami twojemi: