Przejdź do zawartości

Strona:PL A Dumas Córka rejenta.djvu/518

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została przepisana.



XII.
JAKIEM BYŁO W BASTYLJI ŻYCIE TYCH, KTÓRZY ŚMIERCI OCZEKIWALI.

Gaston już chciał podziękować panu d’Argenson, ale się wstrzymał. Dziękując mu, zdawałoby się, że miał strach. Włożył więc swoje suknie, powyciągał mankietki i powrócił do bastylji tą samą drogą, którą był przyszedł.
«Nie chcieli zaciągnąć do wywodu słownego szlachcica wziętego na tortury, mówił sam do siebie; zadość im będzie osądzić mnie i na śmierć skazać.»