— Mylisz się odpowiedział Gaston, jestem na torturę skazany.
Straszne po tych wyrazach nastąpiło milczenie, i ponury orszak szedł daléj; potém most zwodzony spuszczono i wsadzono Gastona do lektyki zakratowanéj i na klucz zamkniętéj, i zaniesiono go pod liczną strażą do arsenału, oddalonego tylko wąskiém przejściem od bastylji.
D’Argenson, idąc naprzód, już czekał na swojego więźnia w izbie tortur.
Gaston ujrzał izbę sklepioną, w któréj kamienie muru goło sterczały, a podłoga wilgotną była: w koło wisiały łańcuchy, okowy, powrozy i inne narzędzia dziwacznego kształtu. Naczynia z ogniem stały w głębi, a krzyże ś. Andrzeja umieszczono w węgłach.
— Widzisz pan tutaj, ozwał się d’Argenson, pokazując Gastonowi dwa ogniwa przytwierdzone do podłogi, oddalone na sześć stóp jedna od drugiéj, i rozdzielone drewnianą ławką na trzy stopy wysoką: do tych dwóch ogniw przywiązują się nogi i głowa pacjenta, a ten koziołek
Strona:PL A Dumas Córka rejenta.djvu/512
Wygląd
Ta strona została przepisana.