Przejdź do zawartości

Strona:PL A Dumas Córka rejenta.djvu/511

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została przepisana.

réj się spodziewałem! poszepnął Gaston. O mój Boże, dodaj mi odwagi!»
I zdawało się, że go Bóg wysłuchał, po skinąwszy głową na znak, że do wszystkiego jest gotów, udał się pewnym krokiem ku drzwiom; przed nim szło dwóch stróżów a za nim d’Argenson.
Zeszli po kamiennych wschodach i minęli pierwsze więzienie w narożnéj wieży; potém przeprowadzili Gastona przez dwa dziedzińce.
W chwili, gdy przez drugi przechodzili dziedziniec, kilku więźniów, ujrzawszy przez kraty przystojnego młodzieńca i z pewną elegancją ubranego, zawołało:
— Hola! mój piękny panie, więc ciebie wypuszczają?
A głos kobiecy dodał:
— Gdy się ciebie o nas zapytają, mój panie, powiedz im, żeśmy nic nie zeznali.
Jakiś młody człowiek westchnął, mówiąc:

— Jakżeś szczęśliwym, mój panie, zobaczysz tę, którą kochasz.