sobie, że gdy przed nim kapitan la Jonquière stanie, zgnębi go pogardą swoją.
— Dobrze, przemówił — po chwili d’Argenson, ponieważ pan jesteś w mocy mojéj, jak to sam wyrzekłeś, podoba mi się skazać cię obecnie na zwyczajne i niezwyczajne badanie. Wiesz pan co to jest? dodał, przyciskając na każdéj sylabie. Czy pan wiesz, co to jest kwestja zwyczajna i niezwyczajna?
Pot zimny oblał czoło Gastona, on się śmierci nie lękał, ależ tortura była gorszą od śmierci: każdy wychodził z rąk kata albo kaleką lub téż przynajmniéj oszpeconym. A jedno i drugie było okropném dla młodego człowieka.
D’Argenson jak przez szkło, czytał w sercu Gastona.
— Hola! zawołał.
Dwóch drabów weszło.
— Ten pan nie ma żadnego wstrętu do badania zwyczajnego i nadzwyczajnego, wyrzekł d’Argenson, więc go zaprowadźcie do izby badań.
«Otóż i nadeszła godzina próby, któ-
Strona:PL A Dumas Córka rejenta.djvu/510
Wygląd
Ta strona została przepisana.