Ta strona została przepisana.
XI.
B ASTYLIA.
A teraz pozwoli czytelnik, że go do bastjlji zaprowadzimy, do owego strasznego przybytku, na który każdy przechodzień ze zgrozą spoglądał, i który dla sąsiednich mieszkańców przedmiotem ciągłéj był trwogi; bo nieraz wśród nocy przedzierały się przez grube jej mury krzyki nieszczęśliwych, których na tortury brano, i dochodziły ich uszu, okropne w nich obudzając myśli. Do tego stopnia, że księżna de Les-diguières dnia jednego o téj królewskiéj