steś urzędnikiem do szczególnych poruczeń policji paryzkiéj, a potrzeba ażeby ci, których masz aresztować, sami do ciebie przychodzili i ujęli cię za kołnierz.
Ajent zdumiały skłonił się temu, który tak żartobliwie do niego przemawiał w chwili, w którejby nie jeden głowę był stracił, i zapytał o nazwisko jego.
— Jestem Mont-Louis, mój kochany. Poszukaj czyli rozkaz twój nie rozciąga się i do mnie, a jeżeli tak jest, to przystąp do wykonania.
— Panie, odpowiedział ajent policyjny, kłaniając się coraz niżéj, o ile zdziwienie jego wzrastało, to nie ja, ale mój kolega Ducherson ma pana aresztować. Mamżeż go zawołać?
— Gdzież on jest? zapytał Mont-Louis.
— W mieszkaniu pańskiém, czeka tam zapewne...
— Przykroby mi było, gdyby tak zacny człowiek dłużéj jeszcze miał czekać, spieszę więc do niego. Dziękuję mój przyjacielu.
Strona:PL A Dumas Córka rejenta.djvu/502
Wygląd
Ta strona została przepisana.