Przejdź do zawartości

Strona:PL A Dumas Córka rejenta.djvu/497

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została przepisana.

trzyma, jak twierdzi Mont-Louis, to się z nich tak łatwo nie wymkniemy.
— A ja wam powiadam, moi panowie, że powinniśmy zostać, wymówił Pontcalec; obowiązkiem każdego naczelnika w wojsku jest zginąć na czele żołnierzy swoich, a przewodzca spisku powinien ginąć na czele swojego związku.
— Pozwól sobie powiedzieć, moj kochany, ozwał się Mont-Louis, że ciebie twoja czarownica oślepia. Gotów jesteś utopić się z własnéj chęci, aby się tylko jéj przepowiednia ziściła. Ja zaś pud względem wieszczbiarek entuzjastą wcale nie jestem, wyznaję, a ponieważ nie wiem jaką śmiercią umrę, przeto w obecnéj okoliczności pewną mam obawę.
— Mylisz się! zawołał Pontcalec z powagą, bo mnie nic innego, prócz obowiązku nie wstrzymuje. A wreszcie, jeżeli mnie na śmierć nie skażą, to i was także nie: jestem waszym naczelnikiem, odwołam się do tego tytułu w obec sędziów moich, chociaż go się zrzekam na teraz. Bądźmy loicznymi, przez miłość