— Ma słuszność! zawołał Talhouet. Mój stryj, bracia moi, cała rodzina i wszyscy przyjaciele moi są skompromitowani: ocaleję albo umrę pospołu z nimi.
— To jest bardzo pięknie, przemówił Mont-Louis, ale muszę ci powiedziéć, mój kochany Talhouet, że o téj całéj sprawie gorsze od ciebie mam wyobrażenie: bo zapewne jesteśmy w ręku samego Dubois. Dubois nie jest szlachcicem i dla tego nienawidzi szlachtę; nie lubię takich ludzi mięszanych, którzy stanowczo do żadnej nie należą klassy: ani do szlachty, ani do księży, ani téż żołnierzami nie są. Prawdziwy szlachcic, żołnierz albo duchowny, opiera się na znaczeniu stanu swojego i zasad; inaczéj ma się z Dubois. Co do mnie, odwołuję się, według zwyczaju naszego, do wyroku większości; a jeśli większość będzie za ucieczką, z całej duszy na to się zgodzę.
— I ja z tobą, wyrzekł Ducouëdic. Montesquieu może być o wszystkiem lepiéj uwiadomiony, aniżeli nam się wydaje, i jeśli to Dubois nas w szponach swoich
Strona:PL A Dumas Córka rejenta.djvu/496
Wygląd
Ta strona została przepisana.