— Nie chciałem być alarmistą i raczéj wolałem sobie powiedzieć, że to tylko jest patrol.
— Ależ to z pułku Pikardskiego, poszepnął Mont-Louis, który się był wrócił i teraz znowu nadszedł.
— To istotnie dziwną jest rzeczą! ozwał się Pontcalec, ale przekonajmy się: ztąd niedaleko do mojego mieszkania, idźmy tą tutaj uliczką, a jeżeli i mój dom jest strzeżonym, wtedy już nam żadna nie pozostanie wątpliwość i będziemy wiedzieli co nam czynić wypada.
Idąc więc daléj w milczeniu i ściśnieni jeden do drugiego, by w razie napaści mogli silniejszy dać odpór, przybyli na róg ulicy, gdzie Pontcalec mieszkał, i dostrzegli, że dom jego nietylko jest strzeżonym ale nawet całkiem zajęty. Oddział złożony z dwudziestu ludzi rozpędzał lud, który się przed nim gromadził.
— Teraz to już przestaje być żartem, wyrzekł Ducouëdic, bo chyba, że się wszczął pożar w naszych domach, skoro się te
Strona:PL A Dumas Córka rejenta.djvu/493
Wygląd
Ta strona została przepisana.