dowaniu Caradec’a mówiono. A chociaż mnie nikt nie posądzał, to jednakże skryty głos serca mego mnie obwiniał i po kilkadziesiąt razy sam chciałem się oddać w ręce sprawiedliwości.
Nakoniec opuściłem Nantes i udałem się do Paryża; pragnąłem zobaczyć jeszcze wprzódy czarownicę, ale nie wiedziałem gdzie ona mieszka i odszukać jéj nie mogłem.
— To dziwna rzecz, mówił Talhouet. A późniéj, czyliż widziałeś ją kiedy?
— O, poczekaj, odrzekł Pantcalec, bo teraz dopiéro straszne usłyszycie rzeczy.
Téj zimy, czyli raczéj jesieni, ale mówię zimy, bo śnieg sypał dnia tego, chociaż mieliśmy dopiéro listopad, wracałem z Gueur i chciałem popasać w Pontcalec-des-Aulnes, po odbytem polowaniu na bekasy w towarzystwie dwóch dzierżawców moich. Naziębliśmy wskroś, lecz w miejscu schadzki zastaliśmy rozpalony wielki ogień i zastawione jedzenie.
Wchodząc do izby, gdzie mnie ludzie moi witali, spostrzegłem siedzącą przy
Strona:PL A Dumas Córka rejenta.djvu/481
Wygląd
Ta strona została przepisana.