Przejdź do zawartości

Strona:PL A Dumas Córka rejenta.djvu/48

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została przepisana.

— Wasza królewska mość będziesz się patrzał jak inni się bawią i jedzą.
Cóz przez to chcesz powiedzieć?
— Ot to, że Pan Bóg właśnie zabrał się, by samemi cudami jaśnie oświeconego pana obsypać, co niezawsze się zdarza, a więc potrzeba niezatrzymywać się w połowie drogi. Widzieliśmy dzisiaj już dwa, bądźmyż obecni i trzeciemu.
— Trzeciemu?
— Tak, numer drugi, impasse Godet. Liczba nieparzysta podoba się Panu Bogu. Spodziewam się, żeś jaśnie oświecony pan nie zapomniał swojéj łaciny.
— Wytłumacz się, proszę, odrzekł rejent, niebędąc na teraz bynajmniej do żartów usposobiony. Ty, bo jesteś dość brzydkim, ażeby posłużyć za model do Sfinksa, ale co do mnie, to jestem już za stary, bym miał przyjąć rolę Edypa.

— A więc się wytłumaczę: że zobaczywszy córki swoje, dotąd pustotom i szałowi oddane, czyniące pierwszy krok rozsądny, zobaczysz jaśnie oświecony pan teraz