Przejdź do zawartości

Strona:PL A Dumas Córka rejenta.djvu/478

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została przepisana.

wiem, że w miejscu pana, mój piękny rycerzu, usłuchałabym biednéj staruszki, i nie pojechałabym do Chateaubriand, albo odesłałabym przynajmniéj kordelas do Pontcalec.
— Czyż pan wicehrabia usłucha téj staréj czarownicy? zapytał mnie służący, obawiający się zapewne, ażebym mu z kordelasem nie kazał do Pontcalec wrócić.
Gdybym był sam, byłbym niezawodnie powrócił, ale w obec lokaja znowu fałszywemu uległem wstydowi.
— Dziękuję wam, moja poczciwa kobiéto, przemówiłem więc do niéj, ale nie widzę w tém co mi mówicie, żadnego powodu, bym do Chateaubriand pojechać nie miał. I kordelas zatrzymam... jeżeli będę napadniętym, potrzebnym mi będzie do obrony.
— Jedźże więc i broń się, wyrzekła stara, potrząsając głową; nikt nie potrafi uniknąć przeznaczenia swojego.
Nie dosłyszałem już reszty, bom w cwale z miejsca ruszył; obejrzałem się jednakże na zakręcie drogi i zobaczyłem ją idącą daléj z swoim ciężarem.