Przejdź do zawartości

Strona:PL A Dumas Córka rejenta.djvu/476

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została przepisana.

— I jakążbyś mi dała radę? zapytałem.
— Ażebyś wicehrabia dziś na polowanie nie jechał.
— A to dla czego?
— Ażebyś bez straty jednéj chwili, zaraz do Pontcalec wracał.
— Nie mogę. Obiecałem się kilku przyjaciołom w Chateaubriand.
— Tém gorzéj, tém gorzéj, panie wicehrabio, bo będzie krew przelana na tém polowaniu.
— Czy moja?
— Twoja i jeszcze czyjaś.
— Ach! oszalałaś.
— To samo powiedział stryj Chryzogon. Jakżeż się miewa stryjaszek pana wicehrabiego?
— Czy nie wiesz, że umarł już przed siedmiu laty w Kartuzji w Morlais?
— Biedne, poczciwe człeczysko! długo w nic nie wierzył, tak jak wicehrabia, a potém gdy uwierzył, to już było zapóźno.