Puściłem się więc daléj na moim koniku; po dwóch godzinach jazdy stanęliśmy u jamy króliczéj i polowanie się zaczęło.
W czasie całego polowania aniśmy wspomnieli o owéj przepowiedni, dopiéro po ukończonéj rozrywce myśliwskiéj, gdyśmy się znowu razem zebrali, zawołał stryj Chryzogon:
— A co, Klemensie! Jeszcześto na swoim kucyku? Dalibóg, że z ciebie odważny jest chłopiec.
Rozśmiałem się, i mój ojciec także. Właśnie przebywaliśmy step gładki i równy, jak posadzka w tym tutaj pokoju. Nie było ani rowu, ani krzaczka jednego, któryby konia był mógł przestraszyć, a jednakżeż kucyk mój na raz jeden nagle uskoczył, spiął się i rzucił mnie w piasek o kilka kroków. Stryj Chryzogon się rozśmiał, ojciec mój zbladł, a ja nie ruszałem się z miejsca. Ojciec zeskoczył z konia, przybiegł i podniósł mnie, miałem nogę złamaną.
Niepodobna opowiedziéć żalu mojego ojca i krzyku służby, ale trudniéj jeszcze
Strona:PL A Dumas Córka rejenta.djvu/470
Wygląd
Ta strona została przepisana.