potrafią tamtych nauczyć, by się nie mieszali w to, co do nich nie należy.
I marszałek przekonał się, że na prowincji stowarzyszyło się rzeczywiście sto tysięcy zbrojnego ludu. Zastanowił się przeto, i dla dobra rządu, rzeczy pozostały takiemi jak były. Wtedy to złagodzona szlachta, widząc się poważaną, ułożyła podanie swoje w przyzwoitszéj formie. Lecz Dubois łącznie z radą rejencji nie chciał się do niczego przychylić: uważając to podanie, jako krok jawnej nieprzyjaźni.
Montorau, Montesquiou, Pantcalec i Talhouet poczęli ciągłe pomiędzy sobą toczyć spory. Pantcalec, człowiek serca i wykonania, połączył się z malkontentami na prowincji, i z tego to żywiołu bezkształtnego dotąd, powstał zarodek walki, którąśmy widzieli.
Teraz już cofnięcie się było niepodobném: walka ta stawała się coraz groźniejszą, a dwór przypuszczał, że to tylko jest bunt przeciwko nałożonym podatkom, i nie dojrzał w tém bynajmniéj sprawy hiszpańskiéj. Bretończykowie, podkopujący cichaczem re-
Strona:PL A Dumas Córka rejenta.djvu/460
Wygląd
Ta strona została przepisana.