swobodny jak rybka w wodzie. Pożałuj go wasza królewska mość, biedaczysko!
— Tak nieinaczéj, wymówił rejent, zadowolony, że znalazł coś stanowczego, zobaczymy późniéj, po otrzymaniu objaśnień z Bretonii...
Dubois śmiechem parsknął.
— Objaśnienia z Bretanii! zawołał. O, dalibóg, że chciałbym wiedzieć, czego one nas jeszcze nauczyć mogą, po tém, co Chaulay sam waszéj królewskiéj mości powiedział. Czyż jaśnie oświeconemu panu jeszcze nie dosyć na tém? Ho ho! co do mnie, to byłoby już i za wiele.
— Bo też ty mną nie jesteś, opacie.
— Tak, na nieszczęście! bo gdybym był księciem rejentem, to już oddawna byłbym siebie kardynałem zrobił... Lecz nie mówmy teraz o tém, to przyjdzie w swoim czasie, jak sądzę, Nadto, zdaje mi się, żem wynalazł sposób rozwiązania tego, co waszą królewską mość niepokoi.
— Nie chcę twoich środków, mówię ci to, opacie.
— Wasza królewska mość zajmujesz się
Strona:PL A Dumas Córka rejenta.djvu/450
Wygląd
Ta strona została przepisana.