rzut przeciwko niemu posłużyć może, mógł mu być zupełnie nieznanym.
— O, to prawie jest niepodobna!
— Ale... gdyby się znowu starał zbliżyć do pani, gdyby wynalazł mieszkanie twoje i żądał, byś do niego wróciła, albo przynajmniéj z nim się widziała?...
— Uprzedzilibyśmy o tém Gastona, i zdanie jego...
— Dobrze, odpowiedział rejent z uśmiechem melancholicznym, podał jéj rękę i zwrócił się ku drzwiom.
— Panie! zawołała Helena drżącym i zaledwie dosłyszalnym głosem.
— Czy pani czego jeszcze życzysz?
— A on... czy mogę go zobaczyć?
Wyrazy te, jakoby konające, wyszły z ust młodéj dziewczyny.
— Tak, ale dla pani będzie przyzwoiciéj, jeżeli to rzadko tylko nastąpi:
Helena spuściła oczy.
— Zresztą on wyjechał i dopiero za dni kilka powróci.
— Ale za powrotem go zobaczę?
— Przyrzekam to pani.
Strona:PL A Dumas Córka rejenta.djvu/439
Wygląd
Ta strona została przepisana.