ston jako spiskowy przybył do Paryża! O mój Boże!
— Więc nic o tym spisku nie wiedziałaś?
— Niestety! panie, jestem kobiétą, a Gaston pewnie uznał mnie za niegodna, by mi tak wielką, tajemnicę powierzyć.
— O, tém lepiéj, tém lepiéj. A teraz, moje dziecię, posłuchaj mnie, posłuchaj głosu przyjaciela, przyjm radę człowieka, który mógłby być ojcem twoim. Dozwól Gastonowi zginąć na téj drodze, którą sobie obrał, bo jeszcze masz czas do ocalenia siebie, nie postępując daléj...
— Jakto! zawołała Helena, i jażbym go opuścić miała, w chwili, w któréj, jak pan wyrzekłeś, grozi mu niebezpieczeństwo? O, nie, nie panie! jesteśmy sami tylko na świecie: on ma mnie jednę tylko, a ja nie mam nikogo prócz niego. Gaston nie ma już rodziny, a ja jéj jeszcze nie znalazłam; i jeżeli ją mam, to już i nawykła do nieobecności mojéj, niewidziawszy mnie od lat 16. Możemy przeto zginąć oboje, i nikt po nas nie zapłacze.
Strona:PL A Dumas Córka rejenta.djvu/433
Wygląd
Ta strona została przepisana.