— Będę na rozkazy waszéj królewskiéj mości.
Ta cała rozmowa była prowadzona tak cichym głosem, że Helena i słówka jednego nie dosłyszała; nadto cofnęła się jeszcze o pare kroków, ażeby nie być natrętną, i trzymała oczy ciągle we drzwi wlepione, mając nadzieję, że Gaston nadejdzie. Co dla Dubois niejaką było pociechą, gdy pomyślał, że ta, która mu tak nie w porę wszystkie popsuła szyki, przynajmniéj pod tym względem zawodu dozna.
Po wydaleniu się jego, i rejent i Helena wolniéj odetchnęli.
— Siadaj pani, bo dużo mamy z sobą do mówienia, ozwał się książę.
— Nasamprzód racz mi pan na jedno odpowiedzieć pytanie: kawalerowi de Chaulay nie grozi żadne niebezpieczeństwo, nieprawdaż?
— Zaraz o nim pomówimy. On panią do mnie przywiózł i oddał pod opiekę, moją. Więc nasamprzód chciéj mi pani powiedzieć, przeciwko komu mam panią bronić?
Strona:PL A Dumas Córka rejenta.djvu/424
Wygląd
Ta strona została przepisana.