Przejdź do zawartości

Strona:PL A Dumas Córka rejenta.djvu/422

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została przepisana.

prowadzono mnie tu zapewne przez omyłkę...
— Bynajmniéj, odpowiedział książę. Kawaler de Chaulay tylko co ztąd wyszedł, a ja czekałem na panią.
Gdy rejent mówił, Helena, uderzona czemś, co jéj nawet na chwilę dozwoliło o Gastonie zapomnieć, przyzwala na pomoc pamięć swoję i zawołała nagle:
— O mój Boże! Jakżeż to dziwnie!
— Co pani jest?
— Tak, tak. Inaczéj być nie może...
— Dokończ pani, bo nie wiem co chcesz powiedzieć.
— O panie! odpowiedziała Helena ze drżeniem, jest to dziwnie, jak mi głos pański przypomina...
Helena zatrzymała się.
— Zapewne kogoś ze znajomych pani? zapylał rejent.
— Przypomina mi osobę, z którą tylko jedyny raz w życiu byłam, ale głos jéj Utkwił w sercu mojém na zawsze.
— I cóż to była za osoba? pytał rejent.