Niezadługo posłyzszano za portjerą szmer jedwabnéj sukni.
— To tutaj, pani, ozwał się urzędnik służbowy.
— Otóż i ona! zawołał książę. Pamiętajże, Dubois, że ta młoda dziewczyna w niczém nie odpowiada za winę kochanka swego, przeto miéj wszelkie dla niéj względy.
— Proszę wejść, dodał, obracając się ku drzwiom.
Na to wezwanie odsunięto spiesznie portjerę, i młoda dziewczyna postąpiła ku rejentowi, który się nagle cofnął, jakby piorunem rażony.
— Moja córka! poszepnął, usiłując zapanować nad sobą, gdy Helena poszukawszy spojrzeniem Gastona, głęboko mu się skłoniła.
Dubois się skrzywił.
— Przepraszam pana, ozwała się Helena, ale podobnom się omyliła. Szukam tutaj przyjaciela mojego, który mnie zostawił na dole i niebawem miał po mnie powrócić. Czekając już zbyt długo, radabym się czegoś o nim dowiedzieć. Przy-
Strona:PL A Dumas Córka rejenta.djvu/421
Wygląd
Ta strona została przepisana.