Przejdź do zawartości

Strona:PL A Dumas Córka rejenta.djvu/401

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została przepisana.

ufaniu wyrzekł: bo człowiekowi mniejszéj wartości, jak jaśnie wielmożny pan, nie byłbym tego nigdy powiedział.
— I ja także, właśnie z téj saméj przyczyny, że oceniłem całą wartość pana, mówię ci, że jeszcze czas; żądam byś się namyślił, a jeżeli żałujesz, żeś się z tymi...
Książe się zatrzymał a potém dodał:
— Żeś się przyłączył do tych zuchwałych zamiarów, nie lękaj się niczego z mojéj strony, będę cię bronił, nawet gdy i sprawę naszą porzucisz. Widziałem pana raz tylko, ale sądzę, żem cię ocenił jak na to zasługujesz, ludzie z sercem zdażają się tak rzadko, że to rzeczywistą dla nas byłoby stratą...
— Tyle dobroci mnie zawstydza, jaśnie oświecony panie, odrzekł Gaston, którego w głębi serca, pomimo wszelkich usiłowań odwagi, jakiś wstręt do przedsięwzięcia jego dogryzał. Książe, ja się nie waham, rozważam tylko, podobny do pojedynkującego się na placu walki, który postanowił zabić przeciwnika swego, i który nad tą koniecznością wielce ubolewa.