Przejdź do zawartości

Strona:PL A Dumas Córka rejenta.djvu/400

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została przepisana.

— Mylisz się, jaśnie oświecony pan, odtąd jak mnie los naznaczył, bym uderzył księcia, zawsze szedłem naprzód, i nie zatrzymam się dopóki missyi mojéj nie spełnię.
— Dostrzegłem jednakże wahanie się w kilku przez pana wyrzeczonych wyrazach, a wyrazy w pewnych ustach i okolicznościach wielkie mają znaczenie.
— W Bretanii, jaśnie oświecony panie, mają zwyczaj mówić to, co czują, ale zarazem robić i to co mówią.
— Więc’eś pan zawsze zdecydowany?...
— Więcéj aniżeli kiedykolwiek, jaśnie wielmożny panie.
— Jeszcze czas, namyśl się!... Złe jeszcze się nie zrobiło...
— Wasza ekscelencja to nazywa złem, wymówił Gaston uśmiechając się smutno, a jakżeż ja to dopiéro mam nazwać!
— To ja się téż właśnie w téj myśli wyraziłem. Złe jest dla pana, bo już masz zgryzoty.
— Czyż to szlachetnie, że mnie wasza ekscelencja przygniatasz tém, com w za-