Gaston poznał ten głos, który w pamięci jego utkwił, otworzył drzwi i ujrzał się przed naczelnikiem rokoszu; ale teraz już nie miał téj obawy co poprzednio, teraz był już zdecydowanym, i z głową podniesioną a czołem spokojném przystąpił do fałszywego księcia d’Oliwares.
— Jesteś słownym, mój panie, przemówił tenże, mieliśmy rendez vous umówione na godzinę dwunastą, i otóż dwunasta bije.
I rzeczywiście zegar powieszony za rejentem, stojącym przy kominku, właśnie godzinę dwunastą uderzył.
— Bo mi jest pilno, jaśnie oświecony panie, mandat który mi poruczono, cięży mi, lękam się zgryzot. To waszą ekscelencją zadziwia i niepokoi, nieprawdaż? Ale uspokój się jaśnie oświecony pan, zgryzoty takiego jak ja człowieka, nikogo nie dręczą tylko jego samego.
— Na prawdę! zawołał rejent, nie mogąc całkiem utaić radości swojéj, zdaje mi się, że pan się chcesz wycofać.
Strona:PL A Dumas Córka rejenta.djvu/399
Wygląd
Ta strona została przepisana.