Przejdź do zawartości

Strona:PL A Dumas Córka rejenta.djvu/398

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została przepisana.

Młoda dziewczyna podała mu rękę, którą Gaston do ust przycisnął. Był jakoś dziwnie wzruszony, sam nie wiedział dla czego, ale zdawało mu się, że nie powinien tutaj Heleny saméj zostawić. W téj chwili bramę otworzono, fiakr wjechał na dziedziniec, i brama znowu się zamknęła: a Gaston pomyślał, że na tym dziedzińcu zamkniętym i wielkim otoczonym murem, nic złego Helenę spotkać nie może. A zresztą, nie było już czasu do namysłu. Człowiek tajemniczy drzwiczki od powozu otworzył, Gaston raz jeszcze rękę ukochanéj uścisnął, wyskoczył z pojazdu, wszedł po wschodach za swoim towarzyszem, który go znowu tak jak wczoraj prowadził; na korytarzu wskazał mu drzwi do salonu, dodał że zastukać może, a potém się oddalił.
Gaston pomyślał, że Helena czeka, i że nie ma czasu do stracenia, więc i zastukał niebawem.
— Proszę wejść, ozwał się głos księcia hiszpańskiego.