Przejdź do zawartości

Strona:PL A Dumas Córka rejenta.djvu/392

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została przepisana.

 — Miéj się na baczności! bo potrzeba poczciwego nazwiska na czele takich spustoszycieli.
 — Mam takie nazwisko, jedno z najprzyzwoitszych.
 — Któręż.
 — Nazwisko ambassadora.
 — Może Cellamare?
 — Dalibóg, zdaje mi się, że gdybyś go wasza królewska mość z Blois uwolnił, to zgodziłby się chętnie na wszystko, nawet gdyby miał dawnym spólnikom swoim i głowy pościnać.
 — Dobrze mu w Blois, niechaj tam sobie siedzi. I któż jest prezydentem twoim.
 — Chateau-Neuf.
 — Poseł holenderski, człowiek wielkiego króla? Widzi Bóg, Dubois, że zwykle nie obsypuję cię pochwałami, ale co teraz, to ci powiem, żeś prawdziwe arcydzieło wykonał.

 — Wasza królewska mość pojmujesz, że on wié, iż tamci ludzie pragną rzeczypospolitéj; on zaś, od dzieciństwa samego znał tylko sułtanów, i znienawidził Hol-