Przejdź do zawartości

Strona:PL A Dumas Córka rejenta.djvu/39

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została przepisana.

— I ja takiże. Bo cóżby u licha w Mendon robiła?
— To się łatwo dowiedzieć.
— Na przykład?
— Jedźmy tam.
— Do Meudon! zawołał książę na stangreta, wskakując do karety. Za dwadzieścia minut powinieneś tam stanąć.
— Pozwól sobie wasza królewska mość zrobić uwagę, że te konie już dzisiaj dwadzieścia mil (dix lieues) uszły, ozwał się stangret pokornie.
— Niechaj padną, byłem tylko był w Meudon za minut dwadzieścia.
Nie było już co odpowiedzieć na tak wyraźny rozkaz; stangret zaciął konie a szlachetne zwierzęta, niby zdziwione że się względem nich do takiéj posunięto ostateczności, ruszyły z miejsca tak szybko, jak gdyby tylko co ze stajni były wyszły.
W czasie całéj drogi Dubois był milczącym a książę myślami swojemi zajęty; od chwili do chwili wysyłali to jeden to drugi badawcze spojrzenia na gościniec, lecz niczego godnego uwagi nie dostrzegli,