— Mylisz się, Dubois. Chciałem się raz jeszcze widzieć z tym biednym młodzieńcem. Spróbuję, czy nie potrafię go skłonić, by od swojego odstąpił zamiaru.
— A jeżeli odstąpi?
— Ha! wtedy wszystko skończone: i cały spisek będę uważał jakoby nieistniejący wcale. Za prosty zamysł karać nie można.
— Gdyby ktoś inny był na jego miejscu, oparłbym się temu, ale tak, czyń wasza królewska mość co się podoba.
— Więc przypuszczasz, że się skłonić nie da?
— Zupełniem o to spokojny. Ale gdy całkiem odmówi, gdy wasza królewska mość się przekonasz, że obstaje przy pięknym zamiarze zamordowania jaśnie oświeconego pana na dobre, oddasz go w ręce moje, nieprawdaż?
— Tak, ale nie tutaj.
— Dla czegóż nie tutaj?
— Lepiéj, że go każesz w mieszkaniu jego aresztować.
Strona:PL A Dumas Córka rejenta.djvu/385
Wygląd
Ta strona została przepisana.