Ta strona została przepisana.
— Idźmy, ozwała się Helena. Nie zapomniéj pani powtórzyć co do słowa, to com powiedziała.
I trzymając się ręki Gastona, młoda dziewczyna rumiana z zadowolenia i dumy, odważna jakby jaka amazonka starożytna, rozkazała, by drzwi na ulicę otworzyć.
Szwajcar nie śmiał być nieposłusznym. Gaston wyprowadził Helenę, drzwi zamknął za sobą, kazał zajechać fiakrowi, a widząc że lokaje chcą iść za niemi, zbliżył się do nich i głośno wymówił:
— Jeszcze jeden krok naprzód a głośno tę całą opowiem historją i oddam siebie i pannę Helenę pod straż honoru publicznego.
Pani Desroches, sądząc że Gaston zna całą tajemnicę i lękająca się, by nazwisk nie wymienił, cofnęła się spiesznie a za nią udali się i lokaje.
Fiakr w cwale ruszył z miejsca.