Przejdź do zawartości

Strona:PL A Dumas Córka rejenta.djvu/380

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została przepisana.

zatém, co tobie ofiarować mogę: jeżeli mi się powiedzie, wyższe może stanowisko w świecie i zamożność; jeżeli zaś nie dopnę swego, wygnanie, ucieczkę a pewnie i nędzę. A teraz Heleno, kochasz że mnie tyle, a raczej kochasz-że o tyle własny swój honor, by temu wszystkiemu mężnie czoło stawić?
— Na wszystkom gotowa, Gastonie; powiedz, bym poszła za tobą, a pójdę.
— O nie zdradzę zaufania twojego! bądź spokojną, Heleno. Zaprowadzę cię nie do siebie, ale do osoby, która się tobą opiekować będzie, podczas nieobecności mojéj, która ci ojca zastąpi, ojca jakby po raz drugi utraconego.
— I któż to jest ta osoba? Pytam nie z braku zaufania lecz z ciekawości, wymówiła z wdzięcznym uśmiechem.

— Ktoś, co mi niczego odmowie me może; którego dni od życia mojego zależą, i który uzna, że za to małéj tylko wymagam nagrody, żądając tobie spokój i opiekę zapewnić.