Przejdź do zawartości

Strona:PL A Dumas Córka rejenta.djvu/379

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została przepisana.

— Gastonie, kazałeś mi, bym nie ufała temu ojcu mojemu, czy zapominasz o tém?
— Ach tak, tak Heleno! niechaj się stanie co chce, idźmy!
— Ale dokądże? Nie potrzebujesz mi na to odpowiadać, Gastonie, skoro ty to wiesz, dosyć mi na tém. Jeszcze jednę prośbę, mój miły. Patrz, jest tutaj Chrystus i matka najświętsza, dziwnie umieszczeni pomiędzy temi obrazami brudnemi. Przysięgnij mi na tę święte wizerunki, że będziesz szanował honor żony twojéj.
— Heleno, nie obrażę cię podobną przysięgę. Ofiarę, jaką mi dzisiaj przynosisz, mimo najgorętszych pragnień serca oddawna, wahałem się pierwszy tobie ją przynieść. Bogaty, szczęśliwy, pewien teraźniejszości, byłbym u stóp twoich złożył bogactwa moje i szczęście, polecając Bogu przyszłość naszą. Ale w chwili tak szczytnéj, jak obecna, muszę ci wyznać, żeś się nie omyliła, bo pomiędzy dziś a jutrem, straszny spoczywa wypadek, którego skutki są wątpliwe. Powiem ci