Przejdź do zawartości

Strona:PL A Dumas Córka rejenta.djvu/378

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została przepisana.

danéj, która mnie tylko zdradzać umie, wyjdziemy razem z tego domu, Gastonie.
Oczy Gastona nagłém zabłysły szczęściem, ale w téjże samej chwili znowu zachmurzyła je myśl smutna.
Helena dostrzegła tę zmianę wyrazu na licu swojego kochanka.
— Nie jestemże twoją żoną, Gastonie? wyrzekła; honor mój, nie jestże twoim honorem? Idźmyż.
— Ale cóż poczniemy? gdzież ciebie umieszczę?
— Gastonie, odpowiedziała Helena, ja nic nie wiem, niczemu zaradzić nie umiem. Nie znam Paryża, nie znam świata, znam tylko ciebie i siebie. Ty mi otworzyłeś oczy: niczemu już teraz nie ufam, prócz miłości twojéj i cnocie.
Gastonowi serce pękało: sześć miesięcy pierwéj, a byłby tę jéj ofiarę i odwagę życiem swojém zapłacił.

— Heleno, zastanów się, przemówił. A jeżeli się mylimy, jeżeli ten człowiek istotnie jest ojcem twoim...?