Przejdź do zawartości

Strona:PL A Dumas Córka rejenta.djvu/370

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została przepisana.

całą siłą, że nietylko pani Desroches, ale i pokojowa, i lokaj co tchu nadbiegli.
— Otwórzcie drzwi od ulicy, wyrzekła Helena tonem rozkazującym, jest tam ktoś na którego czekam.
— Poczekaj! zawołała pani Desroches na lokaja, który się już zabierał wykonać ten rozkaz. Chcę sama zobaczyć kto tam jest.
— Niepotrzeba tego, wiem kto tam jest i powiedziałam pani, żem czekała na tę osobę.
— Ale, jednakże, jeżeli pani nie wypada przyjąć go? odparła ochmistrzyni, chcąc na swojém postawie.
— Nie jestem już w klasztorze a nie znajduję się jeszcze w więzieniu; więc przyjmę, skoro mi się tak podoba.
— Ale któż jest ta osoba?
— Nie widzę w tém nic nieprzyzwoitego; jest to ta sama osoba, którą w Rambouillet przyjęłam.
— Pan de Livry?
— Pan de Livry.