Przejdź do zawartości

Strona:PL A Dumas Córka rejenta.djvu/368

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została przepisana.

— Jeżeli masz zamiar, przypadkiem, wykraść jaką piękność, to mi powiedz, mam pewne w tej mierze doświadczenie i mogę ci być pomocnym.
— Dziękuję, odpowiedział Gaston, rumieniąc się pomimowoli, nie myślę o tém.
Dubois zaczął sobie pogwizdywać, jako człowiek, który potrafi każdą odpowiedź zrozumieć.
— Zastanęż tu pana? zapytał Gaston.
— Nie wiém... Może także pobiegnę zaspokoić jaką damulkę, która się mną zajmuje. Ale na każdy przypapek znajdziesz tutaj o godzinie umówionéj powóz i tego samego człowieka co wczoraj.
Gaston się spiesznie pożegnał, znalazł fiakr w pobliżu, wsiadł do niego i kazał się zawieść na przedmieście ś. Antoniego. Przy dwudziestym domie wysiadł i kazał fiakrowi za sobą jechać, idąc naprzód i śledząc wszystkie domy po lewéj stronie. Niezadługo stanął przy wielkim murze ponad którym wysokie wznosiły się topole. Miejsce to zgadzało się zupełnie z opisem, danym mu przez Helenę, i ani wątpił, że