wszystkich win Russego? Ale ty, żyłeś ciągle na wsi, a w Bretanii wina nie piją. Tam piją tylko jabłecznik, piwo i t. p., jak sądzę. Co do mnie, piłem tam jedynie wódkę, bo czegoś innego znaleść nie mogłem.
Gaston nic mu nie odpowiedział, nie dosłyszał nawet, co la Jonquière prawił, zajęty jedną tylko myślą. Rzucił się na krzesło, i z rozpaczy gniótł w kieszeni pierwszy list Heleny.
«Gdzież ona jest? pytał sam siebie. Ów Paryż, tak wielki, niezmierny, czyliż jéj nie na zawsze przedemną ukryje? O, to za wiele trudów dla człowieka, który ani środków ani doświadczenia nie ma po temu!»
— Ależ prawda, ozwał się la Jonquière, który w sercu młodego człowieka każdą śledził myśl, tak, jak gdyby ciało jego z przejrzystego było szkła, jest tutaj list do pana.
— Z Bretanii? zapytał Gaston drżąc cały.
— Nie, z Paryża. Ładniuchne, drobniunie pismo, pewno kobiece. O, tynic dobrego!
— Gdzież jest ten list?
Strona:PL A Dumas Córka rejenta.djvu/365
Wygląd
Ta strona została przepisana.