— A, Boże mój kochany! zawołał rejent, czyż życie moje, szpiegowane, dręczone, spotwarzone, warte, ażebym go bronił?
— Ależ tu nie o życie waszéj królewskiéj mości chodzi. A pomiędzy wszystkiemi potwarzami, jakie na jaśnie oświeconego pana rzucono, i przeciwko którym już powinieneś być uzbrojonym, nikt waszej królowskiéj mości nie śmiał tchórzostwa zarzucić, nawet i najzjadliwsi nieprzyjaciele. Co tam!... w Steinkerque, w Nerwindzie i w Leridzie, dowiodłeś jaśnie oświecony pan, jak mało cenisz życie swoje. Gdybyś wasza królewska mość był zwyczajnym człowiekiem, ministrem, albo nawet i jakim księciem krwi, i został zabiły, to tylko jedno serce więcéj przestałoby bić. Ale nie wchodząc czyli to było słusznie lub nie, wasza królewska mość chciałeś zająć jedno z pierwszych miejsc pomiędzy panami świata. Unieważniłeś przeto testament Ludwika XIV, odpędziłeś od korony i jego dzieci nieprawe, które już po nią sięgały, zrobiłeś się rejentem Francji, więc śmierć waszéj
Strona:PL A Dumas Córka rejenta.djvu/358
Wygląd
Ta strona została przepisana.