królewska mość nie leniwy gdy chodzi o wykonanie jakiéj niedorzeczności, dobył swojego rapiera i stawił czoło oficerowi.
— I jakiż był skutek tego pojedynku?
— Że jego królewska mość odebrał lekkie draśnięcie w łopatkę a natomiast przeszył na wskróś piersi przeciwnikowi swojemu.
— Ależ ta rana nie jest niebespieczną, jak sądzę? zapytał rejent z zajęciem.
— Nie, na szczęście.
— Bogu dzięki!
— Ależ to nie wszystko jeszcze.
— Jakto?
— Zdaje się, że jego królewska mość upatrzyłeś sobie cóś do tego oficera.
— Nie widziałem go nigdy przedtem.
— Jak gdyby książęta potrzebowali widzieć tych ludzi, którym chcą dokuczyć.
Oni w oddaleniu ranią.
— Cóż chcesz powiedzieć? gadajże.
— Chcę powiedzieć, żem się wywiedział, iż oficer ten już był kapitanem od lat ośmiu, i gdy wasza królewska mość zostałeś rejentem, kazałeś go skasować.
Strona:PL A Dumas Córka rejenta.djvu/354
Wygląd
Ta strona została przepisana.