— Niechżeż więc zostaną, ale odpowiesz mi za to.
— Nie chciałbym jednakże brać na siebie takiéj odpowiedzialności. Ja, bo nie jestem skromnisią; więc lepiéjby może było, kazać wszystkie ściany obedrzeć.
— Ba! na dzień jeden tylko, to niewarte. Może to cóś mitologicznego, czy nie?
— Hm! mruknął Noci.
— A zresztą zabrałoby to wiele czasu, gdy tylko parę jeszcze godzin mam przed sobą. Dajżeż mi zaraz klucze.
— Tylko do siebie pobiegnę, za kwandrans będziesz je wasza królewska mość miał.
— Do widzenia się, Nocé! daj mi rękę. Żadnych czatów, żadnéj ciekawości, proszę cię o to!
— Jadę na polowanie i dopiero wtedy wrócę, gdy wasza królewska mość rozkażesz.
— Jesteś poczciwy i usłużny. Do widzenia się jutro!
Pewien przyzwoitego dla córki mieszkania rejent zaraz przyzwał panią Desroches
Strona:PL A Dumas Córka rejenta.djvu/346
Wygląd
Ta strona została przepisana.