Przejdź do zawartości

Strona:PL A Dumas Córka rejenta.djvu/343

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została przepisana.

wszakżeż było rzeczą konieczną, chronić ją od dalszych zabiegów pana de Livry.
Ale któż on mógł być, ten młody człowiek? Dubois umiałby to najlepiéj powiedzieć. Dla tego téż, gdy Dubois około godziny piątéj się zjawił, by z rejentem na ulicę du Bac pojechać, zapytał go tenże:
— Któż to jest ten jakiś pan de Livry z Nantes?
Dubois podrapał się po nosie, bo widział do czego rejent zmierza.
— Livry... Livry... Zaczekaj wasza królewska mość...
— Tak, Livry?
— To tam jakiś szlachcic z prowincji...
— A, ba! to nie jest żadném wyjaśnieniem.
— Ej, bo któż go tam zna? Livry, to jest nazwisko nieznane.... Każ jaśnie oświecony pan przywołać pana d’Hazier.
— Błazen jesteś!
— Ależ jaśnie oświecony panie, ja się gienealogią nie trudnię wcale, jestem sobie gbur niegodny, po prostu.
— Już dosyć tych niedorzeczności.