Przejdź do zawartości

Strona:PL A Dumas Córka rejenta.djvu/342

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została przepisana.

— Wasza ekscelencja spałeś, i czekano na przebudzenie się, odpowiedział Tapin z najwyszukańszą grzecznością.
I cóż miał na to odpowiedzieć człowiekowi tak ugrzecznionemu. A potém, Gaston się lękał, by unosząc się gniewem nie zdradził tajemnicy swojéj. Wtém nagła przyszła mu myśl: ażeby u rogatek czatować na przybycie Heleny, która może jeszcze nie nadjechała do Paryża; więc ubrał się co tchu, przypasał szpadę i wychodząc, powiedział Tapinowi:
— Na przypadek, gdyby kapitan la Jonquière do mnie przyszedł, powiedz mu że będę w domu na godzinę dziewiątą.
Gaston cały spotniały stanął u rogatek, nie spotkał w drodze żadnego fiakra, musiał więc ciągle iść pieszo.
Tymczasem, gdy nadaremnie oczekuje przybycia Heleny, która już od godziny drugiéj z rana była w Paryżu, spojrzyjmy nieco po za siebie.
Widzieliśmy, jak rejent odebrał list od pani Desroches i przez tegoż samego posłańca odpowiedź jej swoję przesłał. Bo